Naśladując innych naciągam
swoje człowieczeństwo
Do granic możliwości
Ale to wciąż za mało
W końcu inne
równa się złe
I ono niezauważalnie we mnie pęka
Zacierają się granice
Już nie wiem czym jest to „ja”
które podobno siedzi gdzieś
głęboko
Czy można wciąż
nazwać to życiem?
W końcu w środku
już nie ma „mnie”
bo już dawno zostałam wyżarta
Przez nich
I nie mogę się ich nawet spytać
czy smakowałam
Ale nie wiem czy tego żałuję
Bo czy pustka może czegoś żałować?
poniedziałek, 28 listopada 2016
niedziela, 20 listopada 2016
50 FAKTÓW O MNIE
50 faktów o mnie!
Zaczynajmy~
1. Moje pierwsze dłuższe opowiadanie napisałam w czwartej klasie podstawówki. Było do bani haha
2. Bardzo lubię pomidory, ale jem je tylko bez skorki
3. Mam zerową orientację w terenie.
4. Jestem raczej nieśmiałą osobą.
5. Lubię jak wszystko jest posegregowane.
6. I tutaj pojawi się pewna sprzeczność informacji, bo jestem straaaaaszną bałaganiarą!
7. Nie lubię zmian, nowych i nieznanych rzeczy.
8. Nie lubię jeść fast-foodów we wszelkich barach czy "restauracjach". Sam zapach mnie odstrasza i przyprawia o mdłości.
9. Jestem prawdziwym mięsożercą! Mogłabym jeść mięcho na śniadanie, obiad i kolację.
10. Jadłam dżem z cukinii. Był całkiem niezły.
11. Słucham poezji śpiewanej.
12. Nie umiem działać pod presją. (Wszystko wtedy knocę!)
13. Aby wytrwać w jakimś postanowieniu i się nie poddać potrzebuję kogoś, kto będzie głaskał mnie po główce i mówił: "Świetnie ci idzie!" i "Tak dalej!" albo "Jesteś świetna!".
14. Nie lubię swojego imienia.
15. Nie przepadam za pracami w ogródku. Dla niektórych to świetna okazja na odpoczynek, ale dla mnie to istna katorga!
16. Lubię się otaczać ładnymi rzeczami, dlatego zawsze moje zeszyty, teczki, tapety na telefon są zazwyczaj ozdobione pięknem przyrody.
17. Kiedy targają mną emocje, których nie umiem dobrze wyrazić lub czasami, gdy się zapomnę potrafię palnąć niepasującą do sytuacji/towarzystwa metaforą.
18. Czasami, w sumie to co jakiś czas, zbiera mi się na filozofowanie i zastanawianie się nad własną egzystencją, istnieniem zła, dobra... W tym czasie moja głowa jest tak przeładowana złymi myślami, że mam wrażenie, że zrobi wielkie bum i odleci gdzieś daleko.
19. Mam dwóch braci.
20. Mam bardzo słabą pamięć słuchową. Często zdarza mi się zapominać moją poprzednią myśl. (Co też zdarzyło się teraz, bo miałam już w głowie kilka pomysłów na moje fakty)
21. Jestem wzrokowcem; pamięci słuchowej kompletnie brak (patrz fakt wyżej).
22. Bardzo cenię sobie estetyczny i ładny wygląd - ale nie aparycję, raczej wygląd rzeczy, nie ludzi.
23. O wiele łatwiej jest mi wyrazić swoje myśli w sposób pisany - stąd też pomysł na pisanie bloga oraz pisanie opowiadań i felietonów - niż mówiąc.
24. Kiedyś - bardzo dawno temu - bardzo dobrze rysowałam i - mimo że byłam wtedy w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym - umiałam bardzo dobrze rysować. Szczególnie lubiłam odwzorowywać (co łączy się z moją pamięcią wzrokową), ale wraz z wiekiem zaczęłam zauważać różnice i niewielkie niedociągnięcia w moich szkicach. To, że nie mogłam perfekcyjnie odwzorować czegoś strasznie mnie frustrowało.
25. I przez to obecnie nie maluję.
26. Potrafię przez bardzo długi czas oszczędzać czy odkładać pieniądze "na gorsze czasy", ale gdy już zacznę wydawać, to idę po całości.
27. Jako dziecko bardzo dobrze śpiewałam.
28. Niestety tylko jako dziecko... Mój teraźniejszy śpiew zostawmy może bez komentarza...
29. Bardzo lubię kwiatowe wzory (Kwiatki wszędzie!)
30. Często bujam wysoko w obłokach i na prawdę nie ogarniam co się wokół mnie dzieje.
31. Nie jestem ani humanistą, ani ścisłowcem, chociaż radzę sobie na obu płaszczyznach.
32. Jestem alergikiem.
33. Moja skóra jest bardzo wrażliwa na słońce - muszę używać SPF 50 w lecie, a gdy stwierdzę "E tam, słoneczko jest dzisiaj za chmurami, to nie muszę się dzisiaj smarować filtrem", niestety moja skóra boleśnie mi przypomina, że nie jest to prawdą.
34. Mam naturalnie kręcone włosy.
35. Uwielbiam czytać książki! To daje mi taki odlot do całkiem innego świata.
36. A jak przy książkach jesteśmy: moim ulubionym autorem jest Eric-Emmanuel Schmitt, a jego ulubioną książką jest dla mnie "Kiedy byłem dziełem sztuki". Ta książka naprawdę mi pomogła w kwestii akceptacji siebie, jak i również światopoglądowej i stylistycznej.
37. Jestem strasznym śpiochem i zawsze mega trudno jest mnie ściągnąć rano z łóżka.
38. Borykam się z problemem trądziku od 10 lub 11 roku życia.
39. Kocham słuchać muzyki klasycznej i soundtracków z filmów.
40. Oglądam anime i czytam mangę od ok 10-11 roku życia.
41. Moim pierwszym anime był Bleach i wciąż mam sentyment do tej serii, mimo, że doskonale znam jej mankamenty.
42. Grałam w OSU (to gra rytmiczna, klikasz w kółka do rytmu muzyki), szło mi nawet nieźle, ale musiałam przestać, bo stawy zaczęły mi dawać się we znaki.
43. Interesuję się psychologią i ludzką naturą.
44. Niezwykle łatwo popadam w skrajności.
45. Jestem za przywróceniem kary śmierci.
46. Muzyka ma na mnie naprawdę ogromny wpływ. Udziela mi się jej nastrój, pomaga mi skupić myśli i się odprężyć.
47. Dlatego nie wiem jak mogłabym żyć bez muzyki!
48. To właśnie tutaj po raz pierwszy pokazałam wiersz, który napisałam sama dla siebie, nie na potrzeby konkursu.
49. Od momentu zaczęcia pisania opowiadań chciałam podesłać którąś z moich prac na konkurs literacki. Niestety jeszcze żadne nie okazało się na tyle dobre, abym je zgłosiła.
50. Moim ulubionym bardem jest Jacek Kaczmarski.
To już wszystkie pięćdziesiąt faktów o mojej osobie.
Do następnego postu ^^
sobota, 12 listopada 2016
Krzyczę
Otwieram oczy
I krzyczę
Swoją ciszą
Ale przecież nikt
nie słyszy
Krzyczę swoją ciszą
Swoim głosem
Swoim ciałem
Swoją duszą
Krzyczę
Ale przecież nikt
nie słyszy
I ta cisza odbija się echem
W pustce
Która kiedyś miała czelność
mienić się konkretem
Która już dawno
utraciła swój pierwotny kształt
Krzyczę
Zastanawiając się
czy mój głos jest
dostatecznie cichy
By nie musieć się
przed nikim spowiadać
I krzyczę
Swoją ciszą
Ale przecież nikt
nie słyszy
Krzyczę swoją ciszą
Swoim głosem
Swoim ciałem
Swoją duszą
Krzyczę
Ale przecież nikt
nie słyszy
I ta cisza odbija się echem
W pustce
Która kiedyś miała czelność
mienić się konkretem
Która już dawno
utraciła swój pierwotny kształt
Krzyczę
Zastanawiając się
czy mój głos jest
dostatecznie cichy
By nie musieć się
przed nikim spowiadać
niedziela, 30 października 2016
Jak dbać o cerę trądzikową? Moje ABC dbania o skórę problematyczną
Hej wszystkim!
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi sposobami na trądzik, które wypracowałam do tej pory. Nie przedłużając: Zaczynajmy!
DIETA
Według mnie to jedna z najważniejszych rzeczy, w końcu jesteśmy tym, co jemy. Dlatego należy wykluczyć wszystkie produkty wysoko przetworzone, z wysoką zawartością cukru i tłuszczu. Ostre przyprawy również nie są Waszymi sprzymierzeńcami, bo mogą podrażniać waszą skórę od wewnątrz i powodować rozognienie problemu. Warto za to pić zioła, które mają właściwości oczyszczające np: szałwia, pokrzywa, skrzyp oraz dużo, dużo wody.
AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
To również działa! To właśnie dzięki wysiłkowi fizycznemu nasz organizm pozbywa się toksyn. ALE:
1) nigdy nie uprawiajcie sportu w makijażu - podczas wysiłku krążenie staje się lepsze, temperatura naszego ciała wzrasta i pory się otwierają. I teraz wyobraźcie sobie co ląduje w waszych porach. No właśnie
2) warto po jakimkolwiek wysiłku od razu przemyć twarz wodą czy chociaż przetrzeć chusteczkami nawilżanymi czy antybakteryjnymi.
OCZYSZCZANIE
W poprzednich radach działaliśmy od wewnątrz, teraz pora na działanie zewnętrzne. Oczywiście jednym z kluczowych działań jest oczyszczanie naszej skóry. Produkt, którego używacie powinien być dopasowany do potrzeb i skłonności waszej skóry. Na przykład, jeśli Wasza skóra jest delikatna radziłabym wybrać pianki oczyszczające - np. te z firmy Iwostin, które świetnie oczyszczają - zamiast żeli, które świetnie oczyszczają i jednocześnie nie podrażniają skóry, ponieważ są bardzo lekkie.
ZŁUSZCZANIE
Kolejną czynnością, jaką należy wprowadzić do Naszej rutyny jest złuszczanie skóry. Warto robić to regularnie - dzięki temu możecie sobie oszczędzić stresu związanego z pojawieniem się kolejnego nieprzyjaciela. Często to właśnie martwy, niezłuszczony naskórek zatyka pory, powodując stan zapalny w tym miejscu. Warto o tym pamiętać, przy codziennej pielęgnacji.
Dla większości zwykłe tradycyjne peelingi będą dobre, ale jeśli podrażniają one Twoją skórę, polecam wypróbowanie peelingu enzymatycznego. Taki rodzaj peelingu jest bardzo delikatny, dlatego stosuje się go nawet kilka razy w tygodniu (oczywiście ilość jest zależna od składników, czyli producenta. Zawsze czytajcie etykiety kosmetyków!) i nie podrażnia skóry. Taki peeling po prostu nakłada się na skórę, odczekuje się kilka minut i zmywa wodą -
brak pocierania ani szorowania skóry = brak podrażnień.
Ja używam peelingu enzymatycznego z firmy Ziaja. Jest bardzo delikatny, co jest dla mnie - posiadaczki cery wrażliwej - dużym plusem. Do tego rozjaśnia nieco blizny i przebarwienia potrądzikowe.
ZAMYKANIE PORÓW PO OCZYSZCZENIU SKÓRY
Tutaj zasada jest prosta: ciepła woda otwiera pory, zimna - zamyka. Dlatego po każdym myciu twarzy dobrze jest przepłukać ją zimną wodą. To spowoduje zamknięcie się porów. Przez taki zabieg trudniejsze będzie dostanie się zanieczyszczeń do waszej skóry i powstanie zaskórników i niedoskonałości.
PRZYWRACANIE PRAWIDŁOWEGO pH
Kiedy już nasza skóra jest oczyszczona, wypadałoby stworzyć jakąś barierę dla bakterii, tak, aby utrudnić im namnażanie się na naszej skórze. Naturalną "tarczą" naszej skóry jest kwaśne pH, ale poprzez kontakt z wodą odczyn jest zneutralizowany. Stwarza to idealne warunki do rozwoju bakterii, czyli trądziku. Dlatego tak ważne jest przywracanie kwaśnego pH skóry.
Aktualnie używam toniku naturalnego, który sama zrobiłam. Ma on tylko dwa składniki: woda i sok z cytryny. Kiedyś również stosowałam napar z rumianka i/lub szałwii. Również mi się bardzo fajnie sprawdził.
NAWILŻANIE
Kiedyś-tam zastanawiałam się dlaczego tak właściwie nasza skóra się przetłuszcza. Szukałam na wielu portalach i forach, ale nie mogłam nic znaleźć, aż trafiłam na kilka blogów, prowadzonych przez osoby, które same mają problem z trądzikiem. Wtedy przeczytałam tam, że przetłuszczanie to nieudolna próba nawilżenia naszej skóry. Dlatego praktycznie po każdym kontakcie Waszej skóry z wodą należy ją nawilżyć, a przetłuszczanie i świecenie się skóry na pewno się zmniejszy. Dobrym sposobem jest używanie kremu nawilżająco-matującego (ja używam z firmy Nivea - matujący krem na dzień, matuje na naprawdę długo - polecam ;) ), który nie tworzy lepkiej warstwy na twarzy, tylko pozostawia ją matową.
STARAJ SIĘ NIE DOTYKAĆ TWARZY ZBYT CZĘSTO
Bardzo rzadko się spotykałam z tą radą na różnych forach dotyczących dbania o skórę z trądzikiem, ale to naprawdę bardzo ważne. W ciągu dnia nasze dłonie dotykają dziesiątek rzeczy, na których znajduje się wiele bakterii. I jeśli dotkniemy naszej twarzy, te bakterie przeniosą się tam. Fuj. Ten punkt jest bardzo ważny.
NIE WYCISKAJ
Nigdy. Przenigdy.
Kiedy próbujemy pozbyć się zawartości pryszcza nieświadomie przerywamy kanał, w którym znajduje się treść. Powoduje to rozproszenie się zawartości pod skórą i pojawienia się większej ilości niedoskonałości.
To błędne koło. Nie róbcie tak. Nigdy.
Poza tym mogą zostać po takiej rozdrapanej i pozornie wyciśniętej niedoskonałości blizny. Wiele blizn. Nie polecam.
ZMIENIAJ CZĘSTO POŚCIEL
Być może nie zwracasz na to uwagi albo to dla Ciebie absolutna rutyna, ale jeśli masz trądzik, powinnaś/eś zmieniać pościel min. co 1-2 tygodnie. Generalnie im częściej to robisz, tym lepiej. Dlaczego? Na poszewkach, z którymi ma kontakt chora na trądzik skóra pozostają bakterie, które rzeczony trądzik wywołują oraz martwy naskórek, który jest pożywką dla bakterii.
Pamiętaj:
zanieczyszczona pościel = zanieczyszczona skóra
DROŻDŻE
To bardzo dobre źródło witamin, odpowiedzialnych za kondycję skóry m.in. witamin z grupy B, witaminy H oraz kwasu foliowego.
Bardzo popularne są maseczki drożdżowe, które odżywiają skórę oraz dostarczają jej potrzebnych witamin. Oto mój przepis: 1/4 kostki drożdży rozrabiamy z ok. 1 łyżką ciepłego mleka. Powstałą masę nakładamy na twarz i czekamy aż zastygnie. Następnie zmywamy ciepłą wodą. Taka maseczka jest bombą witaminową dla twojej skóry: łagodzi podrażnienia i niedoskonałości oraz wygładza i odżywia.
Innym sposobem na drożdże jest napój drożdżowy. Wtedy również ok 1/4 kostki drożdży zalewamy mlekiem - ale tym razem możemy nalać nawet całą szklankę, bo nie zależy nam na konsystencji roztworu - i mieszamy do rozpuszczenia. Niektórym osobom może przeszkadzać charakterystyczny smak drożdży, dlatego można dodać miodu - dla amatorów słodyczy lub kostki rosołowej - dla tych, którzy wolą bardziej słone jedzenie.
MASECZKI "BOMBY WITAMINOWE"
Składniki takich maseczek zawierają dużą ilość składników mineralnych, witamin i kwasów, od których zależna jest kondycja naszej cery, takich jak: witaminy z grupy B, witaminy A, E, H, kwasy: np foliowy. Warto poszukać kilku przepisów w internecie i regularnie je stosować. Na pewno zobaczycie efekty po regularnym stosowaniu.
Oto jeden z moich faworytów:
1/4 szklanka truskawek
2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżeczka jogurtu
1 łyżeczka miodu
Wszystkie składniki blendujemy i zanurzamy w nich bawełnianą chustkę z wyciętymi otworami na oczy i usta. Czekamy ok. 10-20 min i ściągamy.
MASECZKA ASPIRYNOWA
Taka maseczka ma działanie silnie odkażające i ściągające. Dzięki aspirynie następuje redukcja zmian trądzikowych, a jogurt i miód nawilżają i koją skórę. Idealne połączenie do walki z trądzikiem!
3 tabletki aspiryny
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 łyżeczka miodu
Aspirynę zgniatamy łyżeczką na proszek i mieszamy z pozostałymi składnikami. Powstała papkę nakładamy na twarz na kilka minut, następnie zmywamy ciepłą wodą.
OKŁADY KOJĄCE Z ZIÓŁ
Nie tylko picie ziół przynosi świetne rezultaty w walce z trądzikiem. Dobrym pomysłem jest również robienie z nich okładów.
Wystarczy zaparzyć mocny napar z szałwii, pokrzywy, skrzypu czy rumianku, zanurzyć w nim płatki kosmetyczne lub kawałek bawełnianej chustki i przyłożyć do twarzy. Takie działania koją i dostarczają potrzebnych składników odżywczych podrażnionej skórze.
A ty?
Jakie są Twoje sposoby na trądzik?
Podziel się z nami w komentarzu!
poniedziałek, 17 października 2016
Dlaczego lubię fantastykę?
Lubię fantastykę, szczególnie powieści z tego gatunku. Niemal nigdy się nie "męczę" czytając taką książkę lub oglądając film. Przeciwnie! Jestem wręcz pełna podziwu dla twórców tych dzieł.
Po pierwsze, aby stworzyć dobry utwór fantastyczny autor musi wymyślić interesujący i przykuwający uwagę świat przedstawiony. Sama wiem, ile czasu zabierają takie "suche" rzeczy - pozbawione akcji i zabarwienia emocjonalnego. Gdy czytam powieści jak np. "Hobbit" Tolkiena nie mogę się przestać zachwycać nad jego genialnie rozplanowanym światem przedstawionym: zaskakujące wydarzenia czy portrety psychologiczne bohaterów perfekcyjnie ze sobą współgrają i mimo opasłych dzieł takich jak "Silmarillion" czyta się je błyskawicznie, a koniec pozostawia refleksję i smutek, że skończyliśmy je zbyt szybko.
Po drugie, lubię fantastykę, ponieważ kunszt autorów pozwala im na wykreowanie historii z "drugim dnem", z ukrytym znaczeniem, które zmusza nas do refleksji. Refleksji nad własnym życiem, nad światem czy nad dzisiejszymi problemami ogólnoświatowymi. Dla zilustrowania tego argumentu przedstawię przykład książki pt. "Gra Endera" autorstwa Orsona Scotta. W powieści znajdują się refleksje nad wojnami i nieporozumieniami, które doprowadziły niemalże do zagłady jednej ze stron.
Z drugiej strony dla niektórych osób akcja tocząca się w wyimaginowanym świecie i nieistniejący naprawdę bohaterowie mogą sprawić trudność z utożsamieniem się z nimi i wkroczeniem w ich świat.
To moje dwa główne powody, dla których wprost uwielbiam czytać powieści fantastyczne.
A wy?
Z przyjemnością dowiem się dlaczego wy lubicie - albo nie - fantastykę.
Po pierwsze, aby stworzyć dobry utwór fantastyczny autor musi wymyślić interesujący i przykuwający uwagę świat przedstawiony. Sama wiem, ile czasu zabierają takie "suche" rzeczy - pozbawione akcji i zabarwienia emocjonalnego. Gdy czytam powieści jak np. "Hobbit" Tolkiena nie mogę się przestać zachwycać nad jego genialnie rozplanowanym światem przedstawionym: zaskakujące wydarzenia czy portrety psychologiczne bohaterów perfekcyjnie ze sobą współgrają i mimo opasłych dzieł takich jak "Silmarillion" czyta się je błyskawicznie, a koniec pozostawia refleksję i smutek, że skończyliśmy je zbyt szybko.
Po drugie, lubię fantastykę, ponieważ kunszt autorów pozwala im na wykreowanie historii z "drugim dnem", z ukrytym znaczeniem, które zmusza nas do refleksji. Refleksji nad własnym życiem, nad światem czy nad dzisiejszymi problemami ogólnoświatowymi. Dla zilustrowania tego argumentu przedstawię przykład książki pt. "Gra Endera" autorstwa Orsona Scotta. W powieści znajdują się refleksje nad wojnami i nieporozumieniami, które doprowadziły niemalże do zagłady jednej ze stron.
Z drugiej strony dla niektórych osób akcja tocząca się w wyimaginowanym świecie i nieistniejący naprawdę bohaterowie mogą sprawić trudność z utożsamieniem się z nimi i wkroczeniem w ich świat.
To moje dwa główne powody, dla których wprost uwielbiam czytać powieści fantastyczne.
A wy?
Z przyjemnością dowiem się dlaczego wy lubicie - albo nie - fantastykę.
sobota, 8 października 2016
Jakie preparaty stosowałam na mój TRĄDZIK? | Mój sposób na cerę problematyczną
Cześć wszystkim!
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami nt. leków, które stosowałam w trakcie mojej kilkuletniej walki z trądzikiem młodzieńczym oraz tymi, które stosuję teraz.
U mnie trądzik pojawił się bardzo wcześnie, bo między czwartą a piątą klasą podstawówki. Koncentrował się głównie na czole, a zmiany skórne były dosyć duże i bolące. Moja mama zauważyła, że coś złego się dzieje z moją cerą i kupiła mi lek, który sama stosowała na swoje problemy z cerą:
TORMENTIOL
SKŁAD: 100 g maści zawiera substancje czynne: wyciąg płynny z kłącza pięciornika 2g, Ichtamol 2g, Boraks 1g, tlenek cynku 20g (substancje pomocnicze: wazelina biała, lanolina, wanilina).
Preparat wydawany bez recepty.
Niestety w tamtym czasie tormentiol nie pomógł mi praktycznie w ogóle. WTEDY. Powtarzam WTEDY. Miałam wówczas bardzo przetłuszczającą się cerę, a krosty tworzyły mi się na skórze, jako zaskórniki zamknięte, jak i pod skóra, widoczne jako małe guzki, które nie dawały się pokonać.
Jeśli zdecydujecie się na stosowanie tego leku to radzę uważać, bo ma bardzo intensywny kolor i może brudzić ubrania!
Wtedy mama zabrała mnie do dermatologa, który orzekł, że na szczęście nie jest to ciężki trądzik i przepisał mi kurację - Hascoderm w formule lipożelu oraz Zincuprin.
HASCODERM
lipożel
PRZEZNACZENIE: Preparat polecany jest do skóry tłustej, łojotokowej ze zmianami trądzikowymi, wymagającej specjalistycznej pielęgnacji kosmetycznej. Można stosować w miejscach zmian na skórze twarzy, pleców, szyi i klatki piersiowej.
SPOSÓB STOSOWANIA: Po oczyszczeniu skóry dowolnym preparatem oczyszczającym nałożyć niewielką ilość żelu w miejscu zmian trądzikowych lub przebarwień i delikatnie wmasować. Omijać okolice oczu. Stosować 2 razy dziennie. W sezonie letnim stosowanie preparatu wymaga ochrony przeciwsłonecznej.
Lek wydawany bez recepty.
CO OBIECUJE NAM PRODUCENT?
Zawarty w żelu kwas azelainowy:
- działa antybakteryjnie, przez co łagodzi zmiany trądzikowe i łojotokowe
- rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i pigmentacyjne
- wyrównuje koloryt skóry
Stosowałam Hascoderm ok 4-5 lat. Bardzo dobrze wysusza i minimalizuje zmiany trądzikowe oraz faktycznie rozjaśnia przebarwienia i zapobiega niejako powstawaniu blizn, ponieważ wraz z kuracją przeciwtrądzikową idzie tutaj działanie regeneracyjne. Mimo to, niestety mam niewielkie blizny na czole i policzkach z okresu stosowania hascodermu, czyli największego wysypu trądziku (szkoły podstawowej).
ZINCUPRIN
Jak wspomniałam wcześniej stosowałam również Zincuprin - cynkowy suplement diety - jako uzupełnienie kuracji przeciwtrądzikowej.
W połączeniu z Hascodermem dawał naprawdę wspaniałe efekty!
ALE PAMIĘTAJCIE!!! : zincuprin zadziała tylko wtedy, gdy jedną z przyczyn występowania Waszego trądziku jest niski poziom cynku w organizmie! W przeciwnym przypadku nie nastąpi poprawa kondycji waszej skóry!!!
Kiedy poziom cynku w moim organizmie wrócił do normy, ale ja nie przestałam brać moich dawek przepisanych przez moją dermatolog, cały czas odczuwałam mdłości i nastąpił u mnie spadek ogólnego samopoczucia. Dlatego przy braniu Zincuprinu uważajcie, aby ze zbyt małego poziomu cynku w organizmie nie przejść na zbyt duży!
Lek jest wydawany bez recepty.
Gdy zaczęłam swoją kurację zauważyłam znaczną poprawę kondycji mojej cery.
Zestaw hascoderm+zincuprin stosowałam przez bardzo długi czas (4-5 lat). Niestety po dłuższym stosowaniu z efektu "wow" moja skóra przeszła na "takią sobie".
ZINERYT
Podczas rutynowej wizyty u lekarza środowiskowego, lekarka, która wówczas mnie przyjmowała zainteresowała się złym stanem mojej cery i przepisała mi Zineryt. Lek ten był w formie proszku i płynu, w którym się go rozpuszczało. Do opakowania leku dołączone było wygodne opakowanie z dozownikiem, który bardzo ułatwiał aplikację preparatu.
Efekty?
Zineryt poprawił wygląd mojej skóry, ale nie wyeliminował całkowicie problemu trądziku. Właściwie zanim uporał się z wszystkimi zmianami skórnymi okres kuracji kończył się, a mój niedoleczony trądzik pozostawał. Niestety.
W ten sposób miałam trzy albo cztery buteleczki (po jednej na każdą kurację, okres ważności roztworu to kilka tygodni), a mój trądzik jak był, tak pozostał.
Po etapie z Zinerytem powróciłam do Hascodermu. I tak stosowałam go niemal całe gimnazjum.
Niemal. O ile na początku w miejscu, gdzie nałożyłam preparat na skórę odczuwałam swędzenie czy (później) niewielkie szczypanie, to po dłuższym czasie moja skóra stała się bardzo wrażliwa i zamiast swędzenia odczuwałam ból, a w miejscach, gdzie wieczorem nakładałam lek, rano zauważałam zaczerwienione i podrażnione, bolące (ten efekt może być nieco wyjaskrawiony w moim przypadku, bo mam bardzo niski próg bólowy, ale warto o tym wspomnieć) plamki.
W ostatniej klasie gimnazjum odkryłam na nowo Tormentiol i, ku mojemu zdziwieniu, zdziałał cuda. Bardzo szybko goił stany zapalne, nawet te podskórne i był przy tym bardzo delikatny i nie wywoływał u mnie takich podrażnień, jak Hascoderm!
Ale uważajcie, bo ma bardzo intensywny kolor i może brudzić ubrania!
Dlatego nie dyskredytujcie leku, nawet jeśli teraz Wam nie pomaga. Może inne czynniki uniemożliwiają mu właściwe działanie?
SUPLEMENTY DIETY
Zaczęłam również stosować suplementy diety z wiesiołkiem, drożdżami i bratkiem. Stosuję je od roku, półtorej i jestem bardzo z nich zadowolona. Dzięki regularnemu przyjmowaniu zmiany trądzikowe zmniejszają się i występują rzadziej.
4AKNE
Ten lek odkryłam dopiero kilka miesięcy temu, a stosuję go od jednego czy dwóch, ale już mogę stwierdzić, że jest bardzo dobry.
Można go kupić bez recepty
CO OBIECUJE PRODUCENT?
4AKNE:
- redukuje zmiany trądzikowe
- reguluje wydzielanie sebum
- zapewnia gładką, matową skórę
- przebadany dermatologicznie
DZIAŁANIE: kompleks seboregulujący - normalizuje gospodarkę wodno-lipidową, reguluje wydzielanie sebum, matuje skórę bez zatykania porów.
SKŁADNIKI: aktywny cynk, wyciąg z drożdży, kompleks roślinny (wyciąg z morszczynu, łopianu, rukwi wodnej, bluszczu, cytryny, szałwii i mydlnicy), panthenol, alantoina.
Co mogę powiedzieć o tym preparacie? Po pierwsze: bardzo lekki i delikatny, szybko się wchłania. Tak jak podaje producent na pewno bardzo fajny jako baza pod makijaż, która leczy wypryski i matuje skórę. Świetnie radzi sobie z małymi stanami zapalnymi skóry, w różnych stanach. Zauważyłam natomiast, że gorzej radzi sobie ze zmianami, które leżą w głębszych warstwach skóry. Wtedy posiłkuję się tormentiolem, który jest idealny do zadań specjalnych.
MAŚĆ ICHTIOLOWA, MAŚĆ CYNKOWA
Jeśli mój trądzik nie jest bardzo nasilony unikam stosowania mocnych leków i maści. Stosuję wtedy te dwie maści - ichtiolową i cynkową.
MAŚĆ CYNKOWA - SKŁAD
w przeliczeniu na 100g: tlenek cynku (substancja czynna) 10g, wazelina hydrofilowa.
Maść cynkową nazwałabym raczej pastą - jest bardzo gęsta i zwarta, tak, że czasami aż trudno mi ją wycisnąć z tubki. Bardzo dobrze wysusza, dobrze się wchłania, nie brudzi ubrań.
MAŚĆ ICHTIOLOWA - SKŁAD
w przeliczeniu na 100g: sulfobituminian amonowy 10g (substancja czynna), wazelina żółta, lanonina.
Maść ichtiolowa jest bardziej płynna, ale dalej jest ona maścią. Świetnie goi oraz bardziej od cynkowej nawilża skórę i zmianę. Niestety ma bardzo intensywny kolor i może brudzić ubrania.
Podsumowując,
w tej chwili stosuję codziennie 4AKNE i jetem bardzo zadowolona z jego działania. Gdy pojawi się na mojej skórze zmiana umiejscowiona w głębszych warstwach skóry, a 4AKNE nie daje sobie z nią rady, używam Tormentiolu. Moje leki pomocnicze (których mogę ładować ile dusza zapragnie) to maść ichtiolowa i cynkowa. Ichtiol nawilża i goi, a cynk mocno wysusza.
Dzięki takiemu działaniu wreszcie udało mi się ujarzmić moją cerę problematyczną. Oczywiście podałam tutaj jedynie leki, które zażywałam i używałam w trakcie mojej walki z trądzikiem, pominęłam pielęgnację i inne ważne aspekty dbania o skórę.
Mam zamiar w niedalekim czasie napisać jeszcze jeden wpis odnośnie cery problematycznej, odnośnie jej dbania. Więc jeżeli interesuje Cię ten temat koniecznie zahacz również o ten wpis!
czwartek, 29 września 2016
Historie cenne niczym bałtyckie złoto | Zofia Kossak "Bursztyny" - recenzja
Bursztyny były skarbem Prasłowian. Jantar był tak cenny, że władcy z innych państw pożądali wręcz tych kamyczków i byli zainteresowani ich kupnem.
W książce "Bursztyny" opisane zostały dzieje Polski. Wydarzenia przełomowe lub opowiadające o chlubie naszej ojczyzny zostały owiane fikcją literacką. Te opowiadania albo raczej ich przekaz czy symbolika jest dla nas cenna. Poprzez zmyślone opowieści autorka przełamała tekst typowo naukowy i przedstawiła czasy średniowiecza w przystępnej i współczesnej formie.
Powieść ta składa się z pojedynczych opowiadań tworzących bogaty zbiór zachwycający pięknem. Opowieści pokazują nam wydarzenia historyczne napisane współczesnym nam językiem oraz doprawione szczyptą fikcji. Akcja historii toczy się na przestrzeni wieków i tym samym pokazują nam jak żyło się dawniej. Jednak uważam, że książka ta przede wszystkim uczy nas życiowej mądrości.
W książce "Bursztyny" opisane zostały dzieje Polski. Wydarzenia przełomowe lub opowiadające o chlubie naszej ojczyzny zostały owiane fikcją literacką. Te opowiadania albo raczej ich przekaz czy symbolika jest dla nas cenna. Poprzez zmyślone opowieści autorka przełamała tekst typowo naukowy i przedstawiła czasy średniowiecza w przystępnej i współczesnej formie.
Powieść ta składa się z pojedynczych opowiadań tworzących bogaty zbiór zachwycający pięknem. Opowieści pokazują nam wydarzenia historyczne napisane współczesnym nam językiem oraz doprawione szczyptą fikcji. Akcja historii toczy się na przestrzeni wieków i tym samym pokazują nam jak żyło się dawniej. Jednak uważam, że książka ta przede wszystkim uczy nas życiowej mądrości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








