poniedziałek, 17 października 2016

Dlaczego lubię fantastykę?

Lubię fantastykę, szczególnie powieści z tego gatunku. Niemal nigdy się nie "męczę" czytając taką książkę lub oglądając film. Przeciwnie! Jestem wręcz pełna podziwu dla twórców tych dzieł.

Po pierwsze, aby stworzyć dobry utwór fantastyczny autor musi wymyślić interesujący i przykuwający uwagę świat przedstawiony. Sama wiem, ile czasu zabierają takie "suche" rzeczy - pozbawione akcji i zabarwienia emocjonalnego. Gdy czytam powieści jak np. "Hobbit" Tolkiena nie mogę się przestać zachwycać nad jego genialnie rozplanowanym światem przedstawionym: zaskakujące wydarzenia czy portrety psychologiczne bohaterów perfekcyjnie ze sobą współgrają i mimo opasłych dzieł takich jak "Silmarillion" czyta się je błyskawicznie, a koniec pozostawia refleksję i smutek, że skończyliśmy je zbyt szybko.

Po drugie, lubię fantastykę, ponieważ kunszt autorów pozwala im na wykreowanie historii z "drugim dnem", z ukrytym znaczeniem, które zmusza nas do refleksji. Refleksji nad własnym życiem, nad światem czy nad dzisiejszymi problemami ogólnoświatowymi. Dla zilustrowania tego argumentu przedstawię przykład książki pt. "Gra Endera" autorstwa Orsona Scotta. W powieści znajdują się refleksje nad wojnami i nieporozumieniami, które doprowadziły niemalże do zagłady jednej ze stron.

Z drugiej strony dla niektórych osób akcja tocząca się w wyimaginowanym świecie i nieistniejący naprawdę bohaterowie mogą sprawić trudność z utożsamieniem się z nimi i wkroczeniem w ich świat.

To moje dwa główne powody, dla których wprost uwielbiam czytać powieści fantastyczne.

A wy?

Z przyjemnością dowiem się dlaczego wy lubicie - albo nie - fantastykę.

sobota, 8 października 2016

Jakie preparaty stosowałam na mój TRĄDZIK? | Mój sposób na cerę problematyczną

Cześć wszystkim!

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami nt. leków, które stosowałam w trakcie mojej kilkuletniej walki z trądzikiem młodzieńczym oraz tymi, które stosuję teraz.

U mnie trądzik pojawił się bardzo wcześnie, bo między czwartą a piątą klasą podstawówki. Koncentrował się głównie na czole, a zmiany skórne były dosyć duże i bolące. Moja mama zauważyła, że coś złego się dzieje z moją cerą i kupiła mi lek, który sama stosowała na swoje problemy z cerą:




TORMENTIOL


SKŁAD: 100 g maści zawiera substancje czynne: wyciąg płynny z kłącza pięciornika 2g, Ichtamol 2g, Boraks 1g, tlenek cynku 20g (substancje pomocnicze: wazelina biała, lanolina, wanilina).

Preparat wydawany bez recepty.

Niestety w tamtym czasie tormentiol nie pomógł mi praktycznie w ogóle. WTEDY. Powtarzam WTEDY. Miałam wówczas bardzo przetłuszczającą się cerę, a krosty tworzyły mi się na skórze, jako zaskórniki zamknięte,  jak i pod skóra, widoczne jako małe guzki, które nie dawały się pokonać.

Jeśli zdecydujecie się na stosowanie tego leku to radzę uważać, bo ma bardzo intensywny kolor i może brudzić ubrania!







Wtedy mama zabrała mnie do dermatologa, który orzekł, że na szczęście nie jest to ciężki trądzik i przepisał mi kurację - Hascoderm w formule lipożelu oraz Zincuprin.




HASCODERM
lipożel




PRZEZNACZENIE: Preparat polecany jest do skóry tłustej, łojotokowej ze zmianami trądzikowymi, wymagającej specjalistycznej pielęgnacji kosmetycznej. Można stosować w miejscach zmian na skórze twarzy, pleców, szyi i klatki piersiowej.

SPOSÓB STOSOWANIA: Po oczyszczeniu skóry dowolnym preparatem oczyszczającym nałożyć niewielką ilość żelu w miejscu zmian trądzikowych lub przebarwień i delikatnie wmasować. Omijać okolice oczu. Stosować 2 razy dziennie. W sezonie letnim stosowanie preparatu wymaga ochrony przeciwsłonecznej. 

Lek wydawany bez recepty.


 CO OBIECUJE NAM PRODUCENT?

Zawarty w żelu kwas azelainowy:

                           - działa antybakteryjnie, przez co łagodzi zmiany trądzikowe i łojotokowe
                           - rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i pigmentacyjne
                           - wyrównuje koloryt skóry


Stosowałam Hascoderm ok 4-5 lat. Bardzo dobrze wysusza i minimalizuje zmiany trądzikowe oraz faktycznie rozjaśnia przebarwienia i zapobiega niejako powstawaniu blizn, ponieważ wraz z kuracją przeciwtrądzikową idzie tutaj działanie regeneracyjne. Mimo to, niestety mam niewielkie blizny na czole i policzkach z okresu stosowania hascodermu, czyli największego wysypu trądziku (szkoły podstawowej).






ZINCUPRIN


Jak wspomniałam wcześniej stosowałam również Zincuprin - cynkowy suplement diety - jako uzupełnienie kuracji przeciwtrądzikowej. 

W połączeniu z Hascodermem dawał naprawdę wspaniałe efekty!

ALE PAMIĘTAJCIE!!! : zincuprin zadziała tylko wtedy, gdy jedną z przyczyn występowania Waszego trądziku jest niski poziom cynku w organizmie!  W przeciwnym przypadku nie nastąpi poprawa kondycji waszej skóry!!! 

Kiedy poziom cynku w moim organizmie wrócił do normy, ale ja nie przestałam brać moich dawek przepisanych przez moją dermatolog, cały czas odczuwałam mdłości i nastąpił u mnie spadek ogólnego samopoczucia. Dlatego przy braniu Zincuprinu uważajcie, aby ze zbyt małego poziomu cynku w organizmie nie przejść na zbyt duży! 

Lek jest wydawany bez recepty.




Gdy zaczęłam swoją kurację zauważyłam znaczną poprawę kondycji mojej cery. 
Zestaw hascoderm+zincuprin stosowałam przez bardzo długi czas (4-5 lat). Niestety po dłuższym stosowaniu z efektu "wow" moja skóra przeszła na "takią sobie". 







ZINERYT



Podczas rutynowej wizyty u lekarza środowiskowego, lekarka, która wówczas mnie przyjmowała zainteresowała się złym stanem mojej cery i przepisała mi Zineryt.  Lek ten był w formie proszku i płynu, w którym się go rozpuszczało. Do opakowania leku dołączone było wygodne opakowanie z dozownikiem, który bardzo ułatwiał aplikację preparatu. 

Efekty?
Zineryt poprawił wygląd mojej skóry, ale nie wyeliminował całkowicie problemu trądziku. Właściwie zanim uporał się z wszystkimi zmianami skórnymi okres kuracji kończył się, a mój niedoleczony trądzik pozostawał. Niestety. 
W ten sposób miałam trzy albo cztery buteleczki (po jednej na każdą kurację, okres ważności roztworu to kilka tygodni), a mój trądzik jak był, tak pozostał.







Po etapie z Zinerytem powróciłam do Hascodermu. I tak stosowałam go niemal całe gimnazjum.
Niemal. O ile na początku w miejscu, gdzie nałożyłam preparat na skórę odczuwałam swędzenie czy (później) niewielkie szczypanie, to po dłuższym czasie moja skóra stała się bardzo wrażliwa i zamiast swędzenia odczuwałam ból, a w miejscach, gdzie wieczorem nakładałam lek, rano zauważałam zaczerwienione i podrażnione, bolące (ten efekt może być nieco wyjaskrawiony w moim przypadku, bo mam bardzo niski próg bólowy, ale warto o tym wspomnieć) plamki.








W ostatniej klasie gimnazjum odkryłam na nowo Tormentiol i, ku mojemu zdziwieniu, zdziałał cuda. Bardzo szybko goił stany zapalne, nawet te podskórne i był przy tym bardzo delikatny i nie wywoływał u mnie takich podrażnień, jak Hascoderm!
Ale uważajcie, bo ma bardzo intensywny kolor i może brudzić ubrania!

 Dlatego nie dyskredytujcie leku, nawet jeśli teraz Wam nie pomaga. Może inne czynniki uniemożliwiają mu właściwe działanie?







SUPLEMENTY DIETY


 Zaczęłam również stosować suplementy diety z wiesiołkiem, drożdżami i bratkiem. Stosuję je od roku, półtorej i jestem bardzo z nich zadowolona. Dzięki regularnemu przyjmowaniu zmiany trądzikowe zmniejszają się i występują rzadziej.  









4AKNE






Ten lek odkryłam dopiero kilka miesięcy temu, a stosuję go od jednego czy dwóch, ale już mogę stwierdzić, że jest bardzo dobry. 

Można go kupić bez recepty 


CO OBIECUJE PRODUCENT?

4AKNE:
- redukuje zmiany trądzikowe
- reguluje wydzielanie sebum
- zapewnia gładką, matową skórę
- przebadany dermatologicznie

DZIAŁANIE: kompleks seboregulujący - normalizuje gospodarkę wodno-lipidową, reguluje wydzielanie sebum, matuje skórę bez zatykania porów.

SKŁADNIKI: aktywny cynk, wyciąg z drożdży, kompleks roślinny (wyciąg z morszczynu, łopianu, rukwi wodnej, bluszczu, cytryny, szałwii i mydlnicy), panthenol, alantoina.



Co mogę powiedzieć o tym preparacie? Po pierwsze: bardzo lekki i delikatny, szybko się wchłania. Tak jak podaje producent na pewno bardzo fajny jako baza pod makijaż, która leczy wypryski i matuje skórę. Świetnie radzi sobie z małymi stanami zapalnymi skóry, w różnych stanach. Zauważyłam natomiast, że gorzej radzi sobie ze zmianami, które leżą w głębszych warstwach skóry. Wtedy posiłkuję się tormentiolem, który jest idealny do zadań specjalnych.








MAŚĆ ICHTIOLOWA, MAŚĆ CYNKOWA





Jeśli mój trądzik nie jest bardzo nasilony unikam stosowania mocnych leków i maści. Stosuję wtedy te dwie maści - ichtiolową i cynkową.


MAŚĆ CYNKOWA - SKŁAD
w przeliczeniu na 100g: tlenek cynku (substancja czynna) 10g, wazelina hydrofilowa. 

Maść cynkową nazwałabym raczej pastą - jest bardzo gęsta i zwarta, tak, że czasami aż trudno mi ją wycisnąć z tubki. Bardzo dobrze wysusza, dobrze się wchłania, nie brudzi ubrań.



MAŚĆ ICHTIOLOWA - SKŁAD
w przeliczeniu na 100g: sulfobituminian amonowy 10g (substancja czynna), wazelina żółta, lanonina.

Maść ichtiolowa jest bardziej płynna, ale dalej jest ona maścią. Świetnie goi oraz bardziej od cynkowej nawilża skórę i zmianę.  Niestety ma bardzo intensywny kolor i może brudzić ubrania.








Podsumowując,
w tej chwili stosuję codziennie 4AKNE i jetem bardzo zadowolona z jego działania. Gdy pojawi się na mojej skórze zmiana umiejscowiona w głębszych warstwach skóry, a 4AKNE nie daje sobie z nią rady, używam Tormentiolu. Moje leki pomocnicze (których mogę ładować ile dusza zapragnie) to maść ichtiolowa i cynkowa. Ichtiol nawilża i goi, a cynk mocno wysusza. 

Dzięki takiemu działaniu wreszcie udało mi się ujarzmić moją cerę problematyczną. Oczywiście podałam tutaj jedynie leki, które zażywałam i używałam w trakcie mojej walki z trądzikiem, pominęłam pielęgnację i inne ważne aspekty dbania o skórę. 




Mam zamiar w niedalekim czasie napisać jeszcze jeden wpis odnośnie cery problematycznej, odnośnie jej dbania. Więc jeżeli interesuje Cię ten temat koniecznie zahacz również o ten wpis!



czwartek, 29 września 2016

Historie cenne niczym bałtyckie złoto | Zofia Kossak "Bursztyny" - recenzja

Bursztyny były skarbem Prasłowian. Jantar był tak  cenny, że władcy z innych państw pożądali wręcz tych kamyczków i byli zainteresowani ich kupnem.

W książce "Bursztyny" opisane zostały dzieje Polski. Wydarzenia przełomowe lub opowiadające o chlubie naszej ojczyzny zostały owiane fikcją literacką. Te opowiadania albo raczej ich przekaz czy symbolika jest dla nas cenna. Poprzez zmyślone opowieści autorka przełamała tekst typowo naukowy i przedstawiła czasy średniowiecza w przystępnej i współczesnej formie.

Powieść ta składa się z pojedynczych opowiadań tworzących bogaty zbiór zachwycający pięknem. Opowieści pokazują nam wydarzenia historyczne napisane współczesnym nam językiem oraz doprawione szczyptą fikcji. Akcja historii toczy się na przestrzeni wieków i tym samym pokazują nam jak żyło się dawniej. Jednak uważam, że książka ta przede wszystkim uczy nas życiowej mądrości.  

środa, 7 września 2016

Czy "Mały Książę" jest wciąż aktualny?

Mimo tego, że powieść "Mały Książę" została napisana w latach 30-stych XX wieku jej popularność wcale nie maleje. Poczytność tej książki jest niepodważalna, ale to nie tę rzecz będę dzisiaj roztrząsać. Dzisiaj postanowiłam napisać felieton na temat aktualności tego tytułu.

Czy sądzę, że "Mały Książę" jest aktualny? Gdyby ktoś zadał mi takie pytanie, bez wahania odpowiedziałabym: "Tak". Dlaczego? Postaram się wam to wyjaśnić poniżej.

#1
Kiedy słyszymy o społeczeństwie powojennym nie potrafimy sobie ich wyobrazić. Wydają się obcy i "zacofani". Wydają się zupełnie inni niż My. Kiedy pierwszy raz czytałam Małego Księcia chodziłam do szkoły podstawowej i nie wiedziałam, że napisano ją - jakby nie patrzeć - dosyć dawno. Pokazuje to niesamowity kunszt i umiejętności autora. Czytając tę powieść nie ma poczucia tej wielkiej wyrwy w czasie pomiędzy czasami współczesnymi nam, a autorowi.

#2
Powieść "Mały Książę" ma charakter filozoficzny. A ja, gdy tylko słyszę hasło "filozofia" w odniesieniu do powieści Antoine’a de Saint-Exupéry’ego od razu w mojej głowie pojawia się postać Lisa. W książce wypowiada on wiele ważnych sentencji. Jedną z nich jest: "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Zgodnie z tymi sowami powinniśmy kierować się swoim sercem i - według powiedzenia - nie oceniać książki po okładce. Aktualne? Jak najbardziej!

#3
I tutaj również pozwolę sobie przytoczyć słowa Lisa: "Decyzja oswojenia niesie ze sobą ryzyko łez". Oswojenie w sensie ukazanym w "Małym Księciu" oznacza stworzenie więzi, pokochanie. Tak więc Lis wypowiadając te słowa w pewnym sensie nas przestrzega, ostrzega: stworzenie więzi może przynieść nie tylko radość, ale również smutek. Możemy zostać zranieni, ale więzi te są warte tego poświecenia.

Uważam, że wartości ukazane w książce są bardzo ważne - szczególnie we współczesnym świecie, a sama książka jest niezwykle uniwersalna. Może ją przeczytać i dziecko, i dorosły; zależnie od etapu życia, na którym aktualnie jesteśmy możemy odkryć zupełnie inne aspekty tej powieści.

czwartek, 1 września 2016

Back to school - moje przybory szkolne

Hej, hej!

Dając sobie - i Wam - trochę oddechu od publikowania tekstów, równocześnie szaleńczo próbując uniknąć wypalenia się, postanowiłam niejako urozmaicić moją działalność na tym blogu bardziej młodzieżowymi i popularnymi tematami.

I tak oto przychodzę do Was z pierwszym wpisem opatrzonym etykietką "Back2School".
Zapraszam~




PLECAK

W tym roku mam dwa plecaki. Jeden na dni kiedy będę musiała brać więcej książek i innych bzdetów, a drugi - trochę mniejszy i bardziej  w stylu vintage.




lewy - firma Tess
prawy - firma Roomster




PIÓRNIK

Mój jest co prawda z tamtego roku, ale trzyma się (jak na coś, co używałam JA ) bardzo dobrze i poza drobnymi zabrudzeniami wygląda naprawdę świetnie! Przyznam się, że kupiłam go, ponieważ urzekł mnie jego prześliczny wzór. Jest uroczy, prawda?




Piórnik jest, ale co mam w środku?


Cienkopisy firmy Schemat
Długopisy - BIC
Ołówki - Maped




ZESZYTY

W tym roku szkolnym w zeszyty zaopatrywałam się w kilku sklepach m.in. Tesco, Biedronka oraz w okolicznym osiedlowym sklepiku.
 












ORGANIZER

Swój kupiłam w sklepie z pasmanterią jako dodatek do mojego plecaka. Kosztował ok. 20 zł. i pochodzi z firmy Tess.







PIÓRNIK Z PRZYBORAMI GEOMETRYCZNYMI

Takowy posiadam z bardzo prozaicznej przyczyny - po prostu wszystkie przybory nie zmieszczą mi się do mojego głównego piórnika. Posiadanie osobnego piórniczka na geometrię jest bardzo wygodne, w końcu nie trzeba taszczyć wszystkich linijek, kątomierzy i cyrkli przy sobie, a gdy takie rzeczy są potrzebne na lekcję wszystkie one są w jednym miejscu :)






TECZKI

W tym roku również zaopatrzyłam się w dwie teczki na materiały do lekcji, kserówki i projekty.
 






ZAKREŚLACZE

Niestety nie wiem jakiej firmy są, ale mogę powiedzieć, że są bardzo dobre ;)





I na koniec najmniejsze z moich przyborów:
Kostka papierowa biała - Interdruk
Spinacze - Yanda




Mam nadzieję, że moje pierwsze Back to school Wam się podobało :)


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

M. Wańkowicz "Ziele na kraterze" | recenzja powieści

W swoim dziele zatytułowanym "Ziele na kraterze" Wańkowicz przedstawia losy swojej rodziny żyjącej w XXw. Podczas gdy na świecie szalała wojna, rodzina przeżywała swoje własne małe dramaty i chwile szczęścia.

Oprócz głównego nurtu czytelnik znajdzie tutaj zarysy tragicznych losów polskiej młodzieży walczącej o niepodległość ojczyzny, a także historie osób przewijających się przez życie Wańkowiczów.

Fabuła książki jest bardzo interesująca - zwłaszcza dla miłośników historii Polski XX wieku.

Według mnie minusem tej powieści były zbyt rozwinięte opisy akcji i liczne retrospekcje. Przez to książka dłużyła się i była nużąca.

Każdemu, kto ma ochotę dowiedzieć się, jak żyło się w dawnych czasach bardzo polecam tę książkę, mimo że w kilku miejscach wymaga od nas cierpliwości.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Eutanazji mówię NIE! List otwarty do osób cierpiących.

Witaj

Jeśli natrafiłeś/aś na tej list poszukując jakiś informacji o eutanazji lub sam zastanawiasz się nad poddaniem się temu zabiegowi, bardzo proszę czytaj dalej. Kto wie, może to kilka minut, które spędzisz na czytaniu mojego listu odmienią Twoje spojrzenie na świat?

Nie wiem, dlaczego podjąłeś/aś tak drastyczną decyzję. Może zwiodło cię pochodzenie tego słowa, Eutanazja (gr. Dobra śmierć)? W rzeczywistości zabieg ten jest równy z zabójstwem czy samobójstwem! Cóż za ironia...

Zdaję sobie sprawę, że gdy ktoś pragnie eutanazji, to nie widzi dla siebie już żadnego płomyka nadziei na poprawę swojego zdrowia. Ale nigdy nie można przestawać wierzyć w cuda: nawet na choroby teraz nieuleczalne kiedyś lekarze mogą znaleźć lek! W końcu ospa kiedyś dziesiątkowała ludność, a teraz, gdy odkryto nowe medykamenty i sposoby leczenia została przez nie wyeliminowana. Poza tym jakże dynamicznie rozwijający się świat nauki nie daje wiele czasu schorzeniom, na które teraz nie ma leku. Co rusz słyszy się o coraz to nowszych lekach i technikach leczenia. Może wkrótce znajdziemy lek na raka? Albo na AIDS? Ebolę? Mukowiscydozę? Kluczem do leku i wyzdrowienia jest czas.

Najczęstszym powodem podjęcia decyzji dt. eutanazji jest strach przed bólem lub chęć ominięcia cierpienia. Takie osoby twierdzą, że nie chcą już cierpieć czy nie chcą przeżywać katusze do końca swojego życia. Lecz czy cierpienia należy się bać? W końcu to dzięki niemu możemy dostrzec barwy życia i je docenić. Będąc u kresu swojego życia człowiek patrzy na nie z dystansem, robi niejako rachunek sumienia z całego swojego pobytu na Ziemi; sumuje swoje sukcesy, porażki. W dzisiejszym świecie ból jest czymś, co jest czy "złe", czego należy się pozbyć. Ale czy na pewno?

Czy to właśnie nie ból uczy nas respektu przed Bogiem, naturą? Ból jest dobrym nauczycielem. Odkrywa przed nami samymi nasze własne słabości, wszystkie upadki, przypomina nam jak słabi i krusi jesteśmy. Uczy nas pokory. Nas, którzy jesteśmy ignorantami; którzy myślimy, że wszystko już wiemy, że wszystko już odkryliśmy.

Dokonując aktu eutanazji  zatrzymujemy funkcje życiowe człowieka. Czy to nie czyni nas cichymi zabójcami? Czymże się wówczas różnimy od psychopatów, seryjnych morderców? W końcu i tu, i tu zabija się z zimną krwią.

Chciałabym, abyś do końca był/a człowiekiem kroczącym z wysoko podniesioną głową.

Rozumiem, że strach przed bólem i samą chorobą powoduje niejako splątanie umysłu: człowiek nie zawsze jest w stanie prawidłowo określić sytuację.

Pamiętaj, że zawsze masz wybór.

Musisz tylko mieć odwagę go dokonać.